Tak strasznie mozolne, a zarazem krótkie są te dni! Czas przepływa mi przez palce, a ja nie potrafię go zatrzymać… Jestem zmęczona tymi wakacjami, tym, że nie spędzam ich tak, jak bym tego chciała. Ciągle gdzieś biegnę i nie umiem się zatrzymać. Wiele spraw wyjaśnia się. Czuję się paskudnie zarówno psychicznie, jak i fizycznie (choroba=tradycja :/). Na dodatek zostałam
“wtrącona” w kłótnię dwojga ludzi, która prędko się nie skończy… Straciłam siłę, chęć i cierpliwość. A przede wszystkim zrozumienie. To takie wakacje rozwianych złudzeń i straconych nadziei.
“Ile można czekać na Ciebie?
Ile można zapierać dech?
Zmęczona ciągłym dzwonieniem do Ciebie
Zmęczona, bo znowu Cię nie ma”