25 luty 2007 00:36
Ludmiła Marjańska
Mój niekochany, to ty jesteś
mym oczkiem w głowie, światłem źrenic,
ciepłem, o które grzeję ręce
zmarznięte w czasie srogiej zimy.
Mój niekochany, ty najbardziej
ze wszystkich ludzi mnie dotyczysz,
ty mnie ocalasz, ty mi rzucasz
deskę ratunku ostateczną,
po której wracam nad przepaścią
do ciebie z tamtej strony świata.
Mój niekochany, z tobą dzielę
na czworo włos, pół na pół los.
Główna przegrana: miłość, której
nie umiem wygrać przeciw tobie.
Przeciwko tobie jedynemu.
apsik
18 luty 2007 23:49
I już miało być szczęśliwie i wspaniale jak nigdy! Tylko, że w przyrodziei musi zapanować równowaga. Więc jak już osiągnęłam szczyt szczęścia, to teraz musiałam znów spaść w dół! Zyskałam osobę najważniejszą, najbliższą. Ktoś chce być przy mnie, a ja przy nim, kiedy jest dobrze i kiedy jest źle. Straciłam przyjaciela. Straciłam coś, czego nie da się opisać słowami. W pośpiechu zgubiłam sny.
Bilans równy… czemu?
‘Resztę dopowie księżyc’
Wyjeżdżam na zimowisko. Tak daleko, tak nieobecnie. Tak strasznie tęskno i smutno a zarazem tak dobrze i bezproblemowo… Dni przepełnione śmiechem znajomych z drużyny i zabawami z zuchami. Czas na myślenie i rozwiązanie. O ile takowe istnieje… Daleko stąd.
‘Kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart
Znowu będziesz ufał mi
Nie pozwolę Ci się bać’
apsik
16 luty 2007 13:40
“Wystukaj po torach do mnie list
Wtedy naprawdę nie wyjedziesz cała
Niech będzie w nim lokomotywy gwizd”
Jaju jak dobrze mi tam było! Na zawsze zapamiętam te chwile! ” Mamo, wiesz co… mam kuku!”, “Balkoooon co dziś jest…? Wiem! Cypriana!” i “Jakie to było słowo… Alleluuuuja! Alleluja!”, “Miałam Ci ja pieczeń… Wyginam śmiało ciało! Kiedy miałam lat piętnaścieeee!!” “W wysokich Andach kondor jajo znióóóósł!” albo pamięć o rozmowach, których nie było
. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi
. I te chwile, te mniej roześmiane, te bardziej moje i bardziej nasze. Szum rzeki, zapach wiatru i widok gór. Siedzenie pod śpiworem na balkonie godzinami gapiąc się w niebo i ciesząc się chwilą. Brakuje mi naszej “komuny”
. Spędziłam pierwszą samotną noc, nie obudził mnie pukający Tomasz i nie leciał Hunter. Co najważaniejsze, nie było obok mnie nikogo, dla kogo nie warto było zamykać oczu… Chcę napisać do siebie list, w którym zamknę to wszystko, taki pachnący i szumiący górami…
apsik
10 luty 2007 23:48
Po raz kolejny wspominam słowa Gosi. ” Jakie będą te dni to zależy tylko od nas. Wierzę, że będą niezapomniane i że zrobimy wszystko, żeby wspaniale spędzić ten czas razem”. Nic dodać, nic ująć, czyli wyjeżdżam do Wisły. Mam nadzieję, że nasza pięcioosobowa ekipa sprawdzi się i nie damy plamy
. Liczę na zgranie, dużą dawkę śmiechu i spory zastrzyk energii. Chcę, żeby tan czas dodał nam poweeera na najbliższe miesiące pracy i żeby był wspominany równie często, jak ten wakacyjny i harcersko-jesienny. Myślę, że pomimo, iż nie jesteśmy bardzo zgrani i nie znamy się tak dobrze jak moglibyśmy, to wszystko przed nami i będzie po prostu super! Trzymam kciuki za dużo śniegu, ciepłej herbaty i przyjaźni
. Czas rozpocząć sezon “paczkowych wypadów”, czyli wracam za pięć dni
.
” A w Beskidzie zamyślony czas.
Będę chodził z moich gór poddaszem,
By zerwanych marzeń struny
Przywiązywać w niepokój i dłonie drzew,
Niech mi grają na rozstajach moich dróg”
apsik