Tak strasznie smutno mi się zrobiło
. Beznadziejnie zwykła sytuacja, a jednak. Pamiętam stare czasy, kiedy wraz z Doniczką wchodziłyśmy na idiotyczne czaty dla nastolatków. Dziś coś mnie podkusiło, żeby spróbować znów… Nie mam zielonego pojęcia dlaczemu i po co. Chyba ot tak, by poczuć to, co wtedy… Odezwał się do mnie jakiś piętnastolatek. To zabrzmi zupełnie głupio,ale poczułam się wtedy tak …staro! Odczułam to tak bardzo! Niby nic, bo co to jest rok, dwa w moim wieku? Ale kurczę, nagle dotarło do mnie, że ja dorastam. Tak strasznie zrozumiałam, że wcale tego nie chcę! Tracę to, co było. Mam tyle cudownych wspomnień, ale tylu rzeczy żałuję. Wydawało mi się to takie nieznaczące, myślałam sobie : młoda jestem, życie przede mną, poznam wielu ludzi. Jaka byłam naiwna. Jak mogłam zaprzepaścić i zmarnować tyle znajomości, tyle cudownych chwil, które jak się okazało nigdy nie miały szans nastąpić… Tyle osób skrzywdziłam. Bardzo wiele zyskałam, dużo więcej, ale mam świadomość, że nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam zrobić. Wiem, że tych chwil nie zatrzymam i tamte czasy nie powrócą. Żałuję, bardzo. Chciałabym choć część móc czasem przeżyć na nowo. Czy jeszcze uda mi się część naprawić? Uregulować … nie! Zaprzyjaźnić się znów z przyjaciółmi? Ponoć nigdy nie jest za późno…
Gdzieś na dnie szuflady leży moja praca, napisana półtora roku temu. Tylko. W moim przypadku : aż. Praca o tym, jak bardzo nie chcę dorosnąć. Tak jak MK. Może jeszcze się uda…