Bardzo szybko minęły te święta. Jeszcze nie nacieszyłam się choinką,a niedługo będziemy ją ściągać.Dziś kończę siedemnaście lat. I mi przykro. Że tak szybko, że tak krótko, że tak szaro! Że moja ulubiona ciocia z dzieciństwa nie złożyła mi nawet życzeń. A tyle było. I ciasteczka wspólnie pieczone i naklejki i plac zabaw też. I pojechała. Że siedemnaście to już nie szesnaście. Że robię się coraz starsza i poważniejsza. Że to zobowiązuje. Nie będę się tym przejmować. Trzeba być sobą zawsze i nie żyć samemu zbyt szybko. Nie będę dorosła, co to to nie!
Bo dorośli kochają liczby.
apsik
Już pachnie choinką :)
No właśnie, są rzeczy ważne i ważniejsze. Ciężko to wszystko poklasyfikować. Dużo się dzieje, tak dobrze dużo:) . W piątek wyczekiwane i przeklinane jasełka. Strach się bać. Ehhh święta nadchodźcie już!
. I znów o rok starsza…
apsik
Wartościowo
Muszę to sobie na nowo poukładać :/ Od tego, co ważne, po całą resztę. Pogubiłam się. Zupełnie już nie wiem, co powinnam pielęgnować, a co pozostawić losowi na pastwę. Nie jest łatwo. Wiecznie coś kosztem czegoś, ale kiedyś musi nastąpić bum.
Miałam dziś sen. Patrzyłam na piękne lazurowe wybrzeże z balkonu drogiego apartamentu. Dwóch. Z pomieszczenia szaleństwa, miłości i młodości i pomieszczenia fascynacji, strachu i współczucia. Jedno nie mogło istnieć bez drugiego. Zbyt wiele miejsca dla mnie… Nie potrafiłam być w żadnym nie myśląc o drugim. Czułam taki przejmujący smutek. I spokój. Patrzyłam na świat i byłam szczęśliwa w tym smutku. Szczęśliwa, że jest taki piękny. Smutek- nie mogę żyć. Żyć tym światem. Tym pięknym! Tak bardzo chciałam się uwolnić, wyjść na zewnątrz, ale nie mogłam. Było mi tylko dane patrzeć z tej wysokości i niemal czuć ile tracę. To było takie dziwne. Błąkałam się po tych apartamentach i będąc w jednym czułam, że brakuje mnie w drugim. Równocześnie chciałam wyjść i pobiegać po tej łące. Dotknąć tej wody, na którą mogę tylko patrzeć. Uwolnić się. Nie było krzyków, hałasu, buntu. Był ten cholerny spokój i to namacalne poczucie pogodzenia się z własnym losem !
“Ile razem dróg przebytych
ile ścieżek przedeptanych
ile deszczów , ile śniegów
wiszących nad latarniami
ile listków , ile rozstań
ciężkich godzin w miastach wielu
i znów upór , żeby powstać
i znów iść i dojść do celu
ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń
ile chlebów rozkrajanych
pocałunków ? schodków? książek?”
“Ocalić od zapomnienia”
Marek Grechuta
apsik