Odkryłam cudowny wiersz. Poraził mnie swoją delikatnością i szeptem i jeszcze nigdy po żadnym się tak nie czułam. I przypomniałam sobie Ciebie, Magdo. Nie znałyśmy się właściwie prawie wcale. Ja mimo to będę za Tobą tęsknić. Pamiętam jak rok temu byłaś w naszej klasie, jak opowiadałaś, że walczysz. Byłaś taka blada, ale oczy Ci tak ładnie błyszczały. I tak się cieszyłaś, że pójdziesz do gimnazjum i będziesz miała prawdziwą klasę. Miałaś na nogach takie białe sandały, a Kamil wzrokiem troskliwego brata pilnował czy Ci czego nie potrzeba. A my słuchaliśmy. I wstydziliśmy się samych siebie. Bo pięć minut wcześniej największym problemem była kasa na nowe buty, wyjazd z chłopakiem nad morze i wyjście na papierosa. I słuchałam i ja jak zaczarowana, a Ty opowiadałaś właśnie mnie o tym, jak walczysz z białaczką. Mówiłaś o tym tak lekko i tak, jakby każdy dzień tego pojedynku dawał Ci radość. Tak dużo się uśmiechałaś i mówiłaś o dzieciach na oddziale onkologicznym. Przeszczep dał Ci nadzieję. Miałaś mieć nową klasę i przyjaciół. I miałaś się zakochać co najmniej trzy razy. Teraz Ciebie już nie ma. Dziękuję, że byłaś i nauczyłaś nas być Magdo.
Szymborska Wisława
“Kot w pustym mieszkaniu”
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.