7 maj 2008 21:48

Wierzba szczęśliwa

Kategoria wpisu: Życie

Ludzie pamiętają miejsca. Mówią “tu pierwszy raz go zobaczyłam, a tam pocałowałam”, “tu byliśmy na wakacjach w zeszłym roku, pamiętasz? Kupiłam Ci wtedy tę żółtą czapkę z daszkiem!”. Przechodząc stutysięczny raz obok zardzewiałego trzepaka nasuwa mi się cały zestaw wspomnień. Tak, właśnie tutaj wisiałam głową w dół, nie bacząc na prawo ciążenia, każdego popołudnia w czasie edukacji w klasach od 4 do 6. Idę dalej, widzę żywopłot. Pamiętam dokładnie jak chowałam się za nim z Somsiatem podczas walki o prawo do okolicznego bezdomnego kota. Juliusz mu było na imię. Teraz jakby niższy i mniej gęsty. Już nie można się za nim tak idealnie schować i za nic nie przypomina walecznej fortecy. Za to wyraźnie widać pijaczków oddających swój mocz w okolicy. O, a teraz patrzę na kolorowe klomby pod moim balkonem. Może by tak znów pobiec i w ukryciu przed bacznym okiem sąsiada zerwać kilka kwiatów, aby potem zanieść mamie? I wreszcie szkoła. W szkole najlepszy jest płot. Można przez niego przeskakiwać, wdrapywać się i poczuć się niczym bohater filmu przygodowego. Jest i kłoda. Nasza kłoda, na której odbywały się najważniejsze rozmowy. Tam płakałam 3 maja zeszłego roku. Miałam dwa ulubione drzewa w okolicy. Jedno znajdowało się tuż pod naszym blokiem. Było śmieszne i mizernie powyginane we wszystkie możliwe strony. Pewnej nocy wichura złamała to drzewo. I wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa. Każde wakacyjne przedpołudnie spędzałam tam z Somsiatem bawiąc się w Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie. Kto był Lolkiem? Już nie pamiętam. Drugie drzewo to drzewo moje, mojej babci i prababci. Stało tuż przy szkolnym płocie, gdzie spacerowałyśmy razem, kiedy miałam kilka latek. Są to najodleglejsze wspomnienia, ale bardzo wyraźnie potrafię przypomnieć sobie jak siadałam na jednej z gałęzi z babcią, a dookoła widać było świat spod kaskad spływających liści wierzby płaczącej. Dlaczemu wierzby muszą płakać? Czy nie można rzec “wierzby śmiejącej sie”? Smutek niszczy. Moja wierzba będzie wierzbą szczęśliwą. Mamy takie wspólne zdjęcie z babcią jak siedzimy uśmiechnięte na jednej z jej gałęzi. Wkrótce potem została ścięta. Moje wspomnienia zacierają się, a oni wszystko nam zabierają. Czy one nas pamiętały? Czy wszystkie te miejsca wiedziały, że są nasze? Ilu innych ludzi myślało o nich z tą samą czułością i wołało : “popatrz mamo! jest i nasza wierzba!”? Miejsca nie pamiętają ludzi.


apsik
2 maj 2008 01:16

Majowo

Kategoria wpisu: Życie

Jak miło i radośnie tak poczuć trochę wiosny i luzu :) ! Kolejna impreza u Andrzeja. Ostatnia odbyła się, kiedy spadł pierwszy śnieg, ta jest już taka majowa i wiosenna. Pyton gra na gitarze, chłopcy usiłują nie pozostać w tyle i wyżywają się na innych instrumentach ;) . Po prostu czuć wolność w powietrzu. Taki spokój, odpoczynek i achhh ;) . Rodzice wyjechali, nawet pies śpi dziś u babci ;) . Jednym słowem fajnie jest. A w głowie już tylko plany wakacyjne, plecak, gitara i witaj świecieeee! :)


apsik