15 lipiec 2008 12:09

Ludzka teoria na temat ludzi

Kategoria wpisu: Życie

Jakże szlachetne jest wspólne mobilizowanie się do walki z wrogiem. Jak bardzo ważne jest wspólne działanie we wspólnym celu. Nie można zapomnieć o wspólnym szczęściu i radości. Tylko jak się do tego wszystkiego mają wspólne odciski na niewspólnych stopach? Charakterystyczną i rozpoznawalną cechą obozów wędrownych jest ich ciągła aktywność przejawiająca się znikaniem i pojawianiem się tu i ówdzie. Częściej ówdzie niż tu. Każdego dnia pakujesz swój plecak, składasz namiot i niejasno szukając celu swej tułaczki zakładasz na obolałe stopy buty. I znowu idziesz. Cielęco zachwycasz się pięknem natury, od czasu do czasu komentujesz nieziemskie widoki i wciąż idziesz. Mówisz sobie “dla tego widoku warto!”, myślisz “tylko podczas wędrówki na szlaku można znaleść prawdziwego przyjaciela, który poda pomocną dłoń” i dorabiasz ideologię do codziennej tułaczki. Tak naprawdę nie majac zielonego pojęcia w różowe ciapki po ką cholerę ocierasz stopy do krwi, nosisz, niczym żółw błotny, swój cały dobytek na plecach i szczerzysz się przy tym jak na szczęśliwego człowieka przystało.I idziesz do wyznaczonego celu i pomagasz innym na trasie i krzyczysz na ciągnący się z tyłu “ogon”, by przyspieszył i wmawiasz sobie, że tak to ma wyglądać. Dochodzisz wreszcie do miejscowości, ba wsi, co to diabeł dobranoc tam nawet nie powie i z szaleństwem w oczach rozbijasz swój domek z pokrowca, dumnie wbijając szpilki w kamieniste podłoże (już tylko 9 z 14…). I cieszysz się jak wariat tym, że zimno jak cholera, a Tobie dane jest umyć się w rzece, kiełbasa z ogniska, któy to dzień z kolei? z odrobiną piachu także może być przyczyną pełni szczęścia. I codzienny schemat zamiast przytłaczać Cię swą stałością daje Ci radość ze swej prostoty. Połowa osób narzeka. Wędrówka na obozie wędrownym to przecież zły pomysł! Płacz, krzyk i jakchcędodomu w oczach doprowadzają Cię do szewskiej pasji. Bo przecież do jasnej cholery Ty chcesz iść przed siebie,wystawiać spalony już nos do słońca i być taka malutka pod tym wielkim niebem, ale musisz słuchać o swej nieczułości na problemy innych i tęsknocie za wanną. Kiedy już godzisz się z wszechogarniającym Cię przygnębieniem i z tym, że wszystkich wokół opanował stan “radź se sam inaczej zginiesz!” dzieje się coś dziwnego. Ludzie zaczynają się do siebie uśmiechać wzajemnie podając sobie plastry. Ludzie zaczynają patrzeć na świat i dostrzegać tak samo obtarte stopy innych. I wszystkich łączą te same, bolesne i niełatwe w obejściu odciski.

Bo jak się łączyć to do boju, bo jak współdziałać to w chwilach buchających patosem i podniosłością. Bo ludzi łączą tylko !wspólne ideały i katastroficzne chwile. Guzik prawda, bo w tym roku na moim obozie tym, co nas ze sobą scaliło, wytarło, starło i przetarło były odciski i beznadziejne plastry 2,50 zł za opakowanie.    


apsik