Jak mogłaś? Jak mogłeś? Zawsze byliście. Dlaczemu każesz mi podejmować tak trudną decyzje? Ja nie umiem tego zrobić, naprawdę… Nie możesz tak po prostu być? Czy muszą być od razu deklaracje i wyznania? Nie możesz zrozumieć i być? Ja chcę, żebyś był moim przyjacielem. Nie kochaj.
Dlaczemu tak? Najpierw odsuwasz się i zostawiasz wszystkich, a potem masz pretensje o to, że nikt o kontakt z Tobą już nie zabiega? W jaki sposób mamy to robić skoro odcięłaś się od wszystkich na dobre. Skreślając ich nie musiałaś odrzucać też mnie. Przestałaś się liczyć z kimkolwiek. Nie masz już granic. Nikt mnie tak nie potraktował.
Bilans- dwa na minus?