17 październik 2008 22:26

Pstryk!

Kategoria wpisu: Życie

Gdybym umiała fruwać. Tak, dokładnie. Nie latać - bo to pospolicie marzycielskie. Nie wznosić się w przestworza - to patetyczne, aż zęby bolą. Nie unosić się ponad szarym światem - to zbyt poetyckie i ładne. Fruwać. Dokładnie tak. Przez duże “F” i jeszcze większe “rrrr”. Fruwać. Można furgotać, furgać i furgonetką jeździć też. A ja chcę fruwać. Furgać, furgotać, szeleścić, skrzypieć, zgrzytać, trzeszczeć, trzepotać i stukać. I tupotać też.
Gdybym mogła fruwać zniknęłabym. Założyłabym moje spodnie z naszytkmi łatami - kwiatkami, wzięła torbę z mozolnie wypisaną długopisem datą “24 IX 2006″ i zciachane glany bordo, jak przysłowiowa krowa kręcąca mordą. Wzięłabym “Mistrza i Małgorzatę” - definicję miłości. I nigdy bym nie zapomniała. Z czasem dobre chwile zacierają się w pamięci. Chropowate brzmienie głosu, szept zza telefonicznej słuchawki czy spojrzenie ukradkowe znad butelki coca coli.

Zapytasz : jak to? To wszystko nic nie znaczy? Odpowiem - zrozumiesz, kiedy będziesz duży. Zrozumiesz, kiedy zaufasz człowiekowi. Zrozumiesz, kiedy go stracisz. A ja duża być wcale nie chciałam. Dorosłość złapała mnie kurczowo za lewą piętę i puścić nie chce.

Kiedy nauczę się wreszcie fruwać, teraz lub nigdy, nie zapomnę o tym, co było. O leżeniu w trawie na łące z Somsiatem i sianie we włosach. O tarzaniu się w śniegu. O rozmowach przez telefon do 3 nad ranem. O patrzeniu w gwiazdy na balkonie. O nerwach i zamkniętych oczach. I o zapachu słońca. I o teatrze.

Bo znaczy bardzo wiele. Tylko jak mogę żyć przyszłością, przeszłości w tle nie pozostawiajac? Pamiętając, tęskniąc i wspominając czy szukając dobra w tym co dzisiejsze? Mam siedemdziesiąt dni na podjęcie decyzji, tylko… czy przypadkiem nie podjęliście jej już za mnie?

Ja przesmuciłem swoją młodość. Ty nie popełnij tego samego błędu.


apsik