25 grudzień 2008 23:51

Rozliczenia

Kategoria wpisu: Życie

Nie mam w sobie życiowego spokoju pomagającego zdecydowania i optymistycznie przejechać granatową “elką” przez kolejny zakręt. Nie mam w sobie wystarczającej ilości sumienności, aby regularnie rozmawiać tu ze sobą. Nie mam też dość samozaparcia, by nauczyć się obsługi tego cholernego laptopa, który usuwa mi wszystkie skurputalnie zapisane słowa, w  momencie, który uznaję za koniec pracy. Mimo to (mimo iż nie zaczynamy zdań od “mimo”) lubię siebie.

Za 9 minut małe, białe okno w katalogu publicznym, z traumatyczną liczbą 18, zostanie uprawomocnione. Kierując się statystykami, ukończnie magicznej (?!) osiemnastki niewiele zmienia w życiu przeciętnego człowieka. Alkohol pije już od dobrych kilku lat, palenie zdążył rzucić (okazjonalnie, okazjonalnie!), a przysłowiowy plastik służyć mu może co najwyżej do rzucenia pod nos rodzicom przy co większej awanturze.

Hm. Zaczynając zdanie od ‘hm’ - ostatnie chwile młodości pozwalają mi się wybitnie rozpieszczać - mogę zdecydowanie stwierdzić, że nie jestem przeciętna. Co więcej, normalna już zupełnie nie. Mam uczucie paskudnego ucisku w żołądku, który pamiętam z karuzeli “Mambo Jambo”. Przytłaczające zdania “och córeczko kiedy Ty tak dorosłaś?!”, optymistyczne życzenia pomyślnego zdania matury i dobrego wyboru jedynej słusznej drogi życiowej, nie pomagają.

Czy ja do jasnej cholery za mąż wychodzę? Jak matka- polka z trójką dzieci pod pachą pracować w polu gnam? W moim podejściu do życia nie zmieniło się nic od 15 roku życia - nie chcę dorosnąć. Bynajmniej nie czuję się na to gotowa. Chcę być programowcem na zimowisku, tańczyć na śniegu, śpiewać z Somsiatem pod balkonami sylwestrowe syrenady, pojechać na kolonie jako wychowawca. Nawet z tym prawem jazdy mi się nie spieszy… Tramwaje na Śląsku mają w końcu swój urok. Problemem smoleniackiej klasy trzeciej jest nawał. Studniówki, matury, prób studniówkowych, matur próbnych, egzaminów na prawo jazdy. To wszystko podstępnie próbuje dostać się do mojego umysłu.

A co mi tam! Nie jest źle! Włókna kolagenowe trzymają się nieźle, przyjaciela mam przez duże “P”, włosy też mi nie wypadają. Będę się więcej śmiać. Na noworoczne postanowienia przyjdzie czas. Radosnych!


apsik

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz