Lubię wiersze. Zwykle zakochiwałam się w tych ’szorstkich’. Takich bez zbędnych epitetów. Emanujących surowym pięknem. Takich prostych, często brutalnych i męczących.
Robię się tak sentymentalna, że aż lżejsza od powietrza.
***
stworzył mnie z własnych oczu
z szeptu liści
które były poza mną
budował z słów
zanoszących się wiosną
potem
w dotyku znalazł usta
zamieszkałe pod wąskim księżycem
przystanął zamyślony
a moje ręce właśnie
żyły ogromnie złoto
pośród jego ściągniętych brwi
H. Poświatowska