Czas jakoś furgocze mi między palcami. Powinnam się uczyć do matury a jednym słowem nie robię nic. Dobrze mi. Ostatnio przeszłam swój prywatny kryzys. Wokół mnie nagromadziło się mnóstwo osób, które traktowały mnie źle. Klasyczny przykład przyjaciół “kiedy Cię potrzebują”. Albo Twojego miejsca na ziemi. Dobijało mnie to wszystko. Taka niekończąca się psychoza - w szkole, w domu, w najbliższym otoczeniu. Powiedziałam sobie STOP. Zerwałam kilka znajomości. Nie bez żalu. Może nie do końca skutecznie, ale na początek usunęłam numery, zamknęłam drzwi. Co będzie dalej, zobaczymy;)
“Deszczowe wtorki które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu której winien jesteś ty
Nie prawda że tak miało być
Że tak warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce żeby żyć.”
I mimo wszystko szczęśliwie.