<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.0.2" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Apsik Blog</title>
	<link>http://www.apsik.jrr.pl</link>
	<description>To co piękne nie ma szans...</description>
	<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 21:02:09 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.0.2</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Wspomnienia nie znikają.</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2009/09/07/wspomnienia-nie-znikaja/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2009/09/07/wspomnienia-nie-znikaja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 20:56:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2009/09/07/wspomnienia-nie-znikaja/</guid>
		<description><![CDATA[A więc jeszcze tu jesteś.
Obserwacja ludzi w czasie tych wakacji bardzo mnie zmieniła. Mój idealizm i wiara w to, że może kochać i żyć ot tak uczciwie, uległy zachwianiu. Patrzyłam na świat z nieco mniej smarkatej perspektywy i miałam ochote schować głowę pod poduszkę. Brak zahamowań, brak wyrzutów sumienia i wszędobylska swoboda przeraziły mnie i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A więc jeszcze tu jesteś.</p>
<p>Obserwacja ludzi w czasie tych wakacji bardzo mnie zmieniła. Mój idealizm i wiara w to, że może kochać i żyć ot tak uczciwie, uległy zachwianiu. Patrzyłam na świat z nieco mniej smarkatej perspektywy i miałam ochote schować głowę pod poduszkę. Brak zahamowań, brak wyrzutów sumienia i wszędobylska swoboda przeraziły mnie i równocześnie zafascynowały. Czy nie prościej żyć właśnie ot tak? Lekko i bezproblemowo czerpiąc z życia garściami? Tylko co, jeśli kiedyś, w nocy dopadną nas zmory przeszłości i sumienie zacznie podgryzać w piętę? Przez chwilę nawet poczułam się taka dorosła. I było mi bardzo pięknie - mogłam się nie bać i żyć intensywnie. Chwilę później jednak musiałam wrócić do swojego życia. I nagle zwątpiłam w nie. To, co kiedyś było dla mnie tak ważne wydało mi się puste i bezwartościowe. Przeraziłam się. Przecież wszystko co moje, co składa się na mój codzienny świat nie mogło w ciągu jednej chwili stracić dla mnie na znaczeniu. Teraz próbuję odbudować i poskładać swoją rzeczywistość. Nie jest łatwo. Nie mogłam dłużej żyć chwilą, wolnością absolutną i poczuciem &#8220;mogę wszystko!&#8221;. Przecież kiedyś mogłabym obudzić się zupełnie sama. Czy warto więc dla kilku chwil szczęścia absolutnego poświęcić wszystko?</p>
<p>&#8220;Powrotów nie będzie.&#8221; K.N.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2009/09/07/wspomnienia-nie-znikaja/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Rozliczenia</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2009/02/22/rozliczenia-2/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2009/02/22/rozliczenia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 19:25:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2009/02/22/rozliczenia-2/</guid>
		<description><![CDATA[Czas jakoś furgocze mi między palcami. Powinnam się uczyć do matury a jednym słowem nie robię nic. Dobrze mi. Ostatnio przeszłam swój prywatny kryzys. Wokół mnie nagromadziło się mnóstwo osób, które traktowały mnie źle. Klasyczny przykład przyjaciół &#8220;kiedy Cię potrzebują&#8221;. Albo Twojego miejsca na ziemi. Dobijało mnie to wszystko. Taka niekończąca się psychoza - w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czas jakoś furgocze mi między palcami. Powinnam się uczyć do matury a jednym słowem nie robię nic. Dobrze mi. Ostatnio przeszłam swój prywatny kryzys. Wokół mnie nagromadziło się mnóstwo osób, które traktowały mnie źle. Klasyczny przykład przyjaciół &#8220;kiedy Cię potrzebują&#8221;. Albo Twojego miejsca na ziemi. Dobijało mnie to wszystko. Taka niekończąca się psychoza - w szkole, w domu, w najbliższym otoczeniu. Powiedziałam sobie STOP. Zerwałam kilka znajomości. Nie bez żalu. Może nie do końca skutecznie, ale na początek usunęłam numery, zamknęłam drzwi. Co będzie dalej, zobaczymy;)</p>
<p>&#8220;Deszczowe wtorki które przyjdą po niedzielach<br />
Kropelka żalu której winien jesteś ty<br />
Nie prawda że tak miało być<br />
Że tak warto w byle pustkę iść<br />
To wciąż za mało, moje serce żeby żyć.&#8221;</p>
<p>I mimo wszystko szczęśliwie.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2009/02/22/rozliczenia-2/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Poetycko ;)</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/27/poetycko/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/27/poetycko/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Dec 2008 23:39:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/27/poetycko/</guid>
		<description><![CDATA[Lubię wiersze. Zwykle zakochiwałam się w tych &#8217;szorstkich&#8217;. Takich bez zbędnych epitetów. Emanujących surowym pięknem. Takich prostych, często brutalnych i męczących.
Robię się tak sentymentalna, że aż lżejsza od powietrza.
***
stworzył mnie z własnych oczu
z szeptu liści
które były poza mną
budował z słów
zanoszących się wiosną
potem
w dotyku znalazł usta
zamieszkałe pod wąskim księżycem
przystanął zamyślony
a moje ręce właśnie
żyły ogromnie złoto
pośród jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię wiersze. Zwykle zakochiwałam się w tych &#8217;szorstkich&#8217;. Takich bez zbędnych epitetów. Emanujących surowym pięknem. Takich prostych, często brutalnych i męczących.</p>
<p>Robię się tak sentymentalna, że aż lżejsza od powietrza.</p>
<p>***<br />
stworzył mnie z własnych oczu<br />
z szeptu liści<br />
które były poza mną<br />
budował z słów<br />
zanoszących się wiosną<br />
potem<br />
w dotyku znalazł usta<br />
zamieszkałe pod wąskim księżycem<br />
przystanął zamyślony<br />
a moje ręce właśnie<br />
żyły ogromnie złoto<br />
pośród jego ściągniętych brwi</p>
<p>H. Poświatowska
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/27/poetycko/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Rozliczenia</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/25/rozliczenia/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/25/rozliczenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Dec 2008 22:51:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/25/rozliczenia/</guid>
		<description><![CDATA[Nie mam w sobie życiowego spokoju pomagającego zdecydowania i optymistycznie przejechać granatową &#8220;elką&#8221; przez kolejny zakręt. Nie mam w sobie wystarczającej ilości sumienności, aby regularnie rozmawiać tu ze sobą. Nie mam też dość samozaparcia, by nauczyć się obsługi tego cholernego laptopa, który usuwa mi wszystkie skurputalnie zapisane słowa, w  momencie, który uznaję za koniec pracy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mam w sobie życiowego spokoju pomagającego zdecydowania i optymistycznie przejechać granatową &#8220;elką&#8221; przez kolejny zakręt. Nie mam w sobie wystarczającej ilości sumienności, aby regularnie rozmawiać tu ze sobą. Nie mam też dość samozaparcia, by nauczyć się obsługi tego cholernego laptopa, który usuwa mi wszystkie skurputalnie zapisane słowa, w  momencie, który uznaję za koniec pracy. Mimo to (mimo iż nie zaczynamy zdań od &#8220;mimo&#8221;) lubię siebie.</p>
<p>Za 9 minut małe, białe okno w katalogu publicznym, z traumatyczną liczbą 18, zostanie uprawomocnione. Kierując się statystykami, ukończnie magicznej (?!) osiemnastki niewiele zmienia w życiu przeciętnego człowieka. Alkohol pije już od dobrych kilku lat, palenie zdążył rzucić (okazjonalnie, okazjonalnie!), a przysłowiowy plastik służyć mu może co najwyżej do rzucenia pod nos rodzicom przy co większej awanturze.</p>
<p>Hm. Zaczynając zdanie od &#8216;hm&#8217; - ostatnie chwile młodości pozwalają mi się wybitnie rozpieszczać - mogę zdecydowanie stwierdzić, że nie jestem przeciętna. Co więcej, normalna już zupełnie nie. Mam uczucie paskudnego ucisku w żołądku, który pamiętam z karuzeli &#8220;Mambo Jambo&#8221;. Przytłaczające zdania &#8220;och córeczko kiedy Ty tak dorosłaś?!&#8221;, optymistyczne życzenia pomyślnego zdania matury i dobrego wyboru jedynej słusznej drogi życiowej, nie pomagają.</p>
<p>Czy ja do jasnej cholery za mąż wychodzę? Jak matka- polka z trójką dzieci pod pachą pracować w polu gnam? W moim podejściu do życia nie zmieniło się nic od 15 roku życia - nie chcę dorosnąć. Bynajmniej nie czuję się na to gotowa. Chcę być programowcem na zimowisku, tańczyć na śniegu, śpiewać z Somsiatem pod balkonami sylwestrowe syrenady, pojechać na kolonie jako wychowawca. Nawet z tym prawem jazdy mi się nie spieszy&#8230; Tramwaje na Śląsku mają w końcu swój urok. Problemem smoleniackiej klasy trzeciej jest nawał. Studniówki, matury, prób studniówkowych, matur próbnych, egzaminów na prawo jazdy. To wszystko podstępnie próbuje dostać się do mojego umysłu.</p>
<p>A co mi tam! Nie jest źle! Włókna kolagenowe trzymają się nieźle, przyjaciela mam przez duże &#8220;P&#8221;, włosy też mi nie wypadają. Będę się więcej śmiać. Na noworoczne postanowienia przyjdzie czas. Radosnych!
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/12/25/rozliczenia/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Pstryk!</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/10/17/pstryk/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/10/17/pstryk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Oct 2008 21:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/10/17/pstryk/</guid>
		<description><![CDATA[Gdybym umiała fruwać. Tak, dokładnie. Nie latać - bo to pospolicie marzycielskie. Nie wznosić się w przestworza - to patetyczne, aż zęby bolą. Nie unosić się ponad szarym światem - to zbyt poetyckie i ładne. Fruwać. Dokładnie tak. Przez duże &#8220;F&#8221; i jeszcze większe &#8220;rrrr&#8221;. Fruwać. Można furgotać, furgać i furgonetką jeździć też. A ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdybym umiała fruwać. Tak, dokładnie. Nie latać - bo to pospolicie marzycielskie. Nie wznosić się w przestworza - to patetyczne, aż zęby bolą. Nie unosić się ponad szarym światem - to zbyt poetyckie i ładne. Fruwać. Dokładnie tak. Przez duże &#8220;F&#8221; i jeszcze większe &#8220;rrrr&#8221;. Fruwać. Można furgotać, furgać i furgonetką jeździć też. A ja chcę fruwać. Furgać, furgotać, szeleścić, skrzypieć, zgrzytać, trzeszczeć, trzepotać i stukać. I tupotać też.<br />
Gdybym mogła fruwać zniknęłabym. Założyłabym moje spodnie z naszytkmi łatami - kwiatkami, wzięła torbę z mozolnie wypisaną długopisem datą &#8220;24 IX 2006&#8243; i zciachane glany bordo, jak przysłowiowa krowa kręcąca mordą. Wzięłabym &#8220;Mistrza i Małgorzatę&#8221; - definicję miłości. I nigdy bym nie zapomniała. Z czasem dobre chwile zacierają się w pamięci. Chropowate brzmienie głosu, szept zza telefonicznej słuchawki czy spojrzenie ukradkowe znad butelki coca coli.</p>
<p>Zapytasz : jak to? To wszystko nic nie znaczy? Odpowiem - zrozumiesz, kiedy będziesz duży. Zrozumiesz, kiedy zaufasz człowiekowi. Zrozumiesz, kiedy go stracisz. A ja duża być wcale nie chciałam. Dorosłość złapała mnie kurczowo za lewą piętę i puścić nie chce.</p>
<p>Kiedy nauczę się wreszcie fruwać, teraz lub nigdy, nie zapomnę o tym, co było. O leżeniu w trawie na łące z Somsiatem i sianie we włosach. O tarzaniu się w śniegu. O rozmowach przez telefon do 3 nad ranem. O patrzeniu w gwiazdy na balkonie. O nerwach i zamkniętych oczach. I o zapachu słońca. I o teatrze.</p>
<p>Bo znaczy bardzo wiele. Tylko jak mogę żyć przyszłością, przeszłości w tle nie pozostawiajac? Pamiętając, tęskniąc i wspominając czy szukając dobra w tym co dzisiejsze? Mam siedemdziesiąt dni na podjęcie decyzji, tylko&#8230; czy przypadkiem nie podjęliście jej już za mnie?</p>
<p>Ja przesmuciłem swoją młodość. Ty nie popełnij tego samego błędu.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/10/17/pstryk/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Są chwile, kiedy nie chce się żyć.</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/08/28/sa-chwile-kiedy-nie-chce-sie-zyc/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/08/28/sa-chwile-kiedy-nie-chce-sie-zyc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 20:58:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/08/28/sa-chwile-kiedy-nie-chce-sie-zyc/</guid>
		<description><![CDATA[Jak mogłaś? Jak mogłeś? Zawsze byliście. Dlaczemu każesz mi podejmować tak trudną decyzje? Ja nie umiem tego zrobić, naprawdę&#8230; Nie możesz tak po prostu być? Czy muszą być od razu deklaracje i wyznania? Nie możesz zrozumieć i być? Ja chcę, żebyś był moim przyjacielem. Nie kochaj.
Dlaczemu tak? Najpierw odsuwasz się i zostawiasz wszystkich, a potem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak mogłaś? Jak mogłeś? Zawsze byliście. Dlaczemu każesz mi podejmować tak trudną decyzje? Ja nie umiem tego zrobić, naprawdę&#8230; Nie możesz tak po prostu być? Czy muszą być od razu deklaracje i wyznania? Nie możesz zrozumieć i być? Ja chcę, żebyś był moim przyjacielem. Nie kochaj.</p>
<p>Dlaczemu tak? Najpierw odsuwasz się i zostawiasz wszystkich, a potem masz pretensje o to, że nikt o kontakt z Tobą już nie zabiega? W jaki sposób mamy to robić skoro odcięłaś się od wszystkich na dobre. Skreślając ich nie musiałaś odrzucać też mnie. Przestałaś się liczyć z kimkolwiek. Nie masz już granic. Nikt mnie tak nie potraktował.</p>
<p>Bilans- dwa na minus?
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/08/28/sa-chwile-kiedy-nie-chce-sie-zyc/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Ludzka teoria na temat ludzi</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/07/15/108/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/07/15/108/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 11:09:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/07/15/108/</guid>
		<description><![CDATA[Jakże szlachetne jest wspólne mobilizowanie się do walki z wrogiem. Jak bardzo ważne jest wspólne działanie we wspólnym celu. Nie można zapomnieć o wspólnym szczęściu i radości. Tylko jak się do tego wszystkiego mają wspólne odciski na niewspólnych stopach? Charakterystyczną i rozpoznawalną cechą obozów wędrownych jest ich ciągła aktywność przejawiająca się znikaniem i pojawianiem się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże szlachetne jest wspólne mobilizowanie się do walki z wrogiem. Jak bardzo ważne jest wspólne działanie we wspólnym celu. Nie można zapomnieć o wspólnym szczęściu i radości. Tylko jak się do tego wszystkiego mają wspólne odciski na niewspólnych stopach? Charakterystyczną i rozpoznawalną cechą obozów wędrownych jest ich ciągła aktywność przejawiająca się znikaniem i pojawianiem się tu i ówdzie. Częściej ówdzie niż tu. Każdego dnia pakujesz swój plecak, składasz namiot i niejasno szukając celu swej tułaczki zakładasz na obolałe stopy buty. I znowu idziesz. Cielęco zachwycasz się pięknem natury, od czasu do czasu komentujesz nieziemskie widoki i wciąż idziesz. Mówisz sobie &#8220;dla tego widoku warto!&#8221;, myślisz &#8220;tylko podczas wędrówki na szlaku można znaleść prawdziwego przyjaciela, który poda pomocną dłoń&#8221; i dorabiasz ideologię do codziennej tułaczki. Tak naprawdę nie majac zielonego pojęcia w różowe ciapki po ką cholerę ocierasz stopy do krwi, nosisz, niczym żółw błotny, swój cały dobytek na plecach i szczerzysz się przy tym jak na szczęśliwego człowieka przystało.I idziesz do wyznaczonego celu i pomagasz innym na trasie i krzyczysz na ciągnący się z tyłu &#8220;ogon&#8221;, by przyspieszył i wmawiasz sobie, że tak to ma wyglądać. Dochodzisz wreszcie do miejscowości, ba wsi, co to diabeł dobranoc tam nawet nie powie i z szaleństwem w oczach rozbijasz swój domek z pokrowca, dumnie wbijając szpilki w kamieniste podłoże (już tylko 9 z 14&#8230;). I cieszysz się jak wariat tym, że zimno jak cholera, a Tobie dane jest umyć się w rzece, kiełbasa z ogniska, któy to dzień z kolei? z odrobiną piachu także może być przyczyną pełni szczęścia. I codzienny schemat zamiast przytłaczać Cię swą stałością daje Ci radość ze swej prostoty. Połowa osób narzeka. Wędrówka na obozie wędrownym to przecież zły pomysł! Płacz, krzyk i jakchcędodomu w oczach doprowadzają Cię do szewskiej pasji. Bo przecież do jasnej cholery Ty chcesz iść przed siebie,wystawiać spalony już nos do słońca i być taka malutka pod tym wielkim niebem, ale musisz słuchać o swej nieczułości na problemy innych i tęsknocie za wanną. Kiedy już godzisz się z wszechogarniającym Cię przygnębieniem i z tym, że wszystkich wokół opanował stan &#8220;radź se sam inaczej zginiesz!&#8221; dzieje się coś dziwnego. Ludzie zaczynają się do siebie uśmiechać wzajemnie podając sobie plastry. Ludzie zaczynają patrzeć na świat i dostrzegać tak samo obtarte stopy innych. I wszystkich łączą te same, bolesne i niełatwe w obejściu odciski.</p>
<p>Bo jak się łączyć to do boju, bo jak współdziałać to w chwilach buchających patosem i podniosłością. Bo ludzi łączą tylko !wspólne ideały i katastroficzne chwile. Guzik prawda, bo w tym roku na moim obozie tym, co nas ze sobą scaliło, wytarło, starło i przetarło były odciski i beznadziejne plastry 2,50 zł za opakowanie.    
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/07/15/108/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Tam w Bieszczadach nad Wetliną&#8230;&#8221;:)</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/06/03/tam-w-bieszczadach-nad-wetlina/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/06/03/tam-w-bieszczadach-nad-wetlina/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 11:39:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/06/03/tam-w-bieszczadach-nad-wetlina/</guid>
		<description><![CDATA[Wyrok padł: angina ropna. Brzmi nieprzyjemnie. A na dworze,za oknem słońce uśmiecha się radośnie. Rozpoczął się ten najtrudniejszy czas, w życiu każdego ucznia. Wszyscy biegają, zaliczają- w szkole, w której zdawania oczywiście nie ma&#8230; Wspólnie z drużyną przygotowujemy tegoroczny obóz. Tradycją staje się to, że jestem programowcem i do mnie należy zainteresowanie wszystkich ciekawymi zajęciami:). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyrok padł: angina ropna. Brzmi nieprzyjemnie. A na dworze,za oknem słońce uśmiecha się radośnie. Rozpoczął się ten najtrudniejszy czas, w życiu każdego ucznia. Wszyscy biegają, zaliczają- w szkole, w której zdawania oczywiście nie ma&#8230; Wspólnie z drużyną przygotowujemy tegoroczny obóz. Tradycją staje się to, że jestem programowcem i do mnie należy zainteresowanie wszystkich ciekawymi zajęciami:). W tym roku jedziemy już pod koniec czerwca, a co ciekawsze będzie to obóz wędrowny, po bieszczadzkich szlakach:). Połoniny, ten klimat i czar&#8230; I tęsknota już nie będzie wchodzić przez okno.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/06/03/tam-w-bieszczadach-nad-wetlina/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Wierzba szczęśliwa</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/07/wierzba-szczesliwa/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/07/wierzba-szczesliwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 May 2008 20:48:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/07/wierzba-szczesliwa/</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie pamiętają miejsca. Mówią &#8220;tu pierwszy raz go zobaczyłam, a tam pocałowałam&#8221;, &#8220;tu byliśmy na wakacjach w zeszłym roku, pamiętasz? Kupiłam Ci wtedy tę żółtą czapkę z daszkiem!&#8221;. Przechodząc stutysięczny raz obok zardzewiałego trzepaka nasuwa mi się cały zestaw wspomnień. Tak, właśnie tutaj wisiałam głową w dół, nie bacząc na prawo ciążenia, każdego popołudnia w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ludzie pamiętają miejsca. Mówią &#8220;tu pierwszy raz go zobaczyłam, a tam pocałowałam&#8221;, &#8220;tu byliśmy na wakacjach w zeszłym roku, pamiętasz? Kupiłam Ci wtedy tę żółtą czapkę z daszkiem!&#8221;. Przechodząc stutysięczny raz obok zardzewiałego trzepaka nasuwa mi się cały zestaw wspomnień. Tak, właśnie tutaj wisiałam głową w dół, nie bacząc na prawo ciążenia, każdego popołudnia w czasie edukacji w klasach od 4 do 6. Idę dalej, widzę żywopłot. Pamiętam dokładnie jak chowałam się za nim z Somsiatem podczas walki o prawo do okolicznego bezdomnego kota. Juliusz mu było na imię. Teraz jakby niższy i mniej gęsty. Już nie można się za nim tak idealnie schować i za nic nie przypomina walecznej fortecy. Za to wyraźnie widać pijaczków oddających swój mocz w okolicy. O, a teraz patrzę na kolorowe klomby pod moim balkonem. Może by tak znów pobiec i w ukryciu przed bacznym okiem sąsiada zerwać kilka kwiatów, aby potem zanieść mamie? I wreszcie szkoła. W szkole najlepszy jest płot. Można przez niego przeskakiwać, wdrapywać się i poczuć się niczym bohater filmu przygodowego. Jest i kłoda. Nasza kłoda, na której odbywały się najważniejsze rozmowy. Tam płakałam 3 maja zeszłego roku. Miałam dwa ulubione drzewa w okolicy. Jedno znajdowało się tuż pod naszym blokiem. Było śmieszne i mizernie powyginane we wszystkie możliwe strony. Pewnej nocy wichura złamała to drzewo. I wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa. Każde wakacyjne przedpołudnie spędzałam tam z Somsiatem bawiąc się w Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie. Kto był Lolkiem? Już nie pamiętam. Drugie drzewo to drzewo moje, mojej babci i prababci. Stało tuż przy szkolnym płocie, gdzie spacerowałyśmy razem, kiedy miałam kilka latek. Są to najodleglejsze wspomnienia, ale bardzo wyraźnie potrafię przypomnieć sobie jak siadałam na jednej z gałęzi z babcią, a dookoła widać było świat spod kaskad spływających liści wierzby płaczącej. Dlaczemu wierzby muszą płakać? Czy nie można rzec &#8220;wierzby śmiejącej sie&#8221;? Smutek niszczy. Moja wierzba będzie wierzbą szczęśliwą. Mamy takie wspólne zdjęcie z babcią jak siedzimy uśmiechnięte na jednej z jej gałęzi. Wkrótce potem została ścięta. Moje wspomnienia zacierają się, a oni wszystko nam zabierają. Czy one nas pamiętały? Czy wszystkie te miejsca wiedziały, że są nasze? Ilu innych ludzi myślało o nich z tą samą czułością i wołało : &#8220;popatrz mamo! jest i nasza wierzba!&#8221;? Miejsca nie pamiętają ludzi.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/07/wierzba-szczesliwa/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Majowo</title>
		<link>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/02/majowo/</link>
		<comments>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/02/majowo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 May 2008 00:16:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>apsik</dc:creator>
		
	<category>Życie</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/02/majowo/</guid>
		<description><![CDATA[Jak miło i radośnie tak poczuć trochę wiosny i luzu  ! Kolejna impreza u Andrzeja. Ostatnia odbyła się, kiedy spadł pierwszy śnieg, ta jest już taka majowa i wiosenna. Pyton gra na gitarze, chłopcy usiłują nie pozostać w tyle i wyżywają się na innych instrumentach   . Po prostu czuć wolność w powietrzu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak miło i radośnie tak poczuć trochę wiosny i luzu <img src='http://www.apsik.jrr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ! Kolejna impreza u Andrzeja. Ostatnia odbyła się, kiedy spadł pierwszy śnieg, ta jest już taka majowa i wiosenna. Pyton gra na gitarze, chłopcy usiłują nie pozostać w tyle i wyżywają się na innych instrumentach <img src='http://www.apsik.jrr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  . Po prostu czuć wolność w powietrzu. Taki spokój, odpoczynek i achhh <img src='http://www.apsik.jrr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  . Rodzice wyjechali, nawet pies śpi dziś u babci <img src='http://www.apsik.jrr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Jednym słowem fajnie jest. A w głowie już tylko plany wakacyjne, plecak, gitara i witaj świecieeee! <img src='http://www.apsik.jrr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.apsik.jrr.pl/2008/05/02/majowo/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
	</channel>
</rss>

